Wenecja – hit czy kicz?

Kolejnego dnia podróży, znad Jeziora Como pojechałam pociągiem (z przesiadką w Mediolanie) do Wenecji… Ach ta Wenecja z obrazów, filmów i literatury, moje oczekiwania były ogromne, chyba na tyle, że rzeczywistość im, niestety, nie sprostała.

Jeśli wybieracie się do Wenecji, to nie róbcie tego w lipcu ani sierpniu, w czerwcu może lepiej też nie. Najlepsze miesiące dla tego miasta to maj, wrzesień i październik. Powodów jest co najmniej kilka. Podczas tzw. wysokiego sezonu letniego (czyli wtedy kiedy byłam tam ja) przez ulice przewala się ogromna ilość turystów, jest superdrogo,  słońce pali niemiłosiernie i podgrzewa brunatno-zielonkawą wodę w kanałach, wydobywając z niej dość nieprzyjemny zapaszek.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Spędziłam w Wenecji dokładnie 24 godziny i ciesze się, że nie dłużej. Czy się zawiodłam? Chyba nie mogę tak tego ująć, tym bardziej, że moja wizyta była dość krótka. Jednak wiele rzeczy mi się nie spodobało… Po pierwsze, chyba właśnie przez tę ogromną liczbę turystów z całego świata (z Polski baaardzo dużo) wcale nie czułam się tam jak w Italii, nie mogłam poczuć tej jedynej w swoim rodzaju atmosfery, a i Włochów ze świeczką trzeba byłoby szukać. Czekałam na ten wenecki romantyzm, a zobaczyłam plastikopodobne gondole. Poza tym bardzo męczyło mnie poruszanie się po mieście. Uważam się raczej za osobę z dobrą orientacją w terenie, ale w Wenecji wszelkie orientacje tracą sens. Podążanie za tłumem jak dla mnie odpada, pozostawało mi mało przyjemne śledzenie ulic z nosem przyklejonym do mapy/ GPS-u zamiast okolicy. A i tak zdarzało się, że dochodziłam do wody lub ślepej uliczki i trzeba było się wracać. Kolejną ciekawostką było to, że miasto żyje do godziny 23. Wszelkie knajpy, sklepiki i inne działają tylko do tej godziny. A później jest upiornie…ulice/kanały są bardzo słabo oświetlone, te boczne prawie wcale, łódki ze zgrzytem kołyszą się na czarnej wodzie, a każdy przechodzeń wydaje się być seryjnym mordercą 😛

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jednak! Wcale nie odradzam pobytu w Wenecji, przeciwnie, zachęcam. Według mnie warto pojechać tam dla samej chociażby architektury. Dla samej Katedry Świętego Marka, która zrobiła na mnie piorunujące wrażenie – zaniemówiłam z zachwytu.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Bazylika św. Marka – mozaiki zewnętrzne

Wenecja jest nieduża, dlatego spokojnie zwiedzimy ją pieszo. Jednak koniecznie trzeba się przepłynąć. Gondole są dość drogie, ale za statek (vaporetti), który przewiezie nas przez cały Canal Grande zapłacimy tylko kilka euro (7 euro). Zwiedzając miasto możemy podzielić sobie plan na dzielnice, świetnie widoczne na mapach Wenecji. Ja spacerowałam od placu do placu (jest ich całe mnóstwo), interesowały mnie głównie perełki architektury.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Canal Grande

Będąc w Wenecji na pewno nie możecie przegapić:

  1. Placu św. Marka i Bazyliki św. Marka (UWAGA: kolejka do Bazyliki chyba zawsze jest długa, ale przesuwa się bardzo szybko, naprawdę warto poczekać i wtedy wstęp jest bezpłatny. Jeśli nie możecie czekać, a macie wolne 20 euro, możecie wejść „od ręki” z przewodnikiem).
  2. Przepłynięcia się Kanałem Canal Grande, z perspektywy wody zobaczycie wspaniałe weneckie pałace, fasady hoteli i restauracji zawieszone tuż nad wodą.
  3. Campo San Julian, Campo San Salvador i główna ulica handlowa Merceria, znajdziecie tam też ciekawy kościół Chiesa di San Giuliano.
  4. Most Ponte di Rialto znajdujący się właśnie na Canal Grande, polecam ze względu na wspaniałe widoki i pobliski wielki targ Mercato Rialto. Warto też pokluczyć po pobliskich uliczkach, zadrzeć głowę i pooglądać trochę miejską zabudowę. Wspaniała!
    OLYMPUS DIGITAL CAMERA
    Plac św. Marka
    OLYMPUS DIGITAL CAMERA
    weneckie kamienice

    OLYMPUS DIGITAL CAMERA
    klimatyczne i ciche uliczki
  5. Campo dei Frari z kościołem Santa Maria Gloriosa dei Frari, zbudowanym w stylu włoskiego gotyku. W jego wnętrzu znajdują się dwa obrazy TycjanaWniebowzięcie (ołtarz główny) oraz Madonna Rodziny Pesaro.
  6. Campo San Rocco, gdzie znajdziemy kościół San Rocco oraz Scuola Grande di San Rocco ze wspaniałymi obrazami, w tym również Tycjana.
  7. Most Ponte Scalzi, tuż obok dworca kolejowego. Roztaczają się stamtąd miłe widoki, zobaczymy na pewno kościół San Geremia znajdujący się tuż nad kanałem. Jeśli pójdziemy w jego stronę i odbijemy nieco na północ dojdziemy do dzielnicy żydowskiej.
    OLYMPUS DIGITAL CAMERA
    gondole na Canal Grande
    OLYMPUS DIGITAL CAMERA
    Widok z mostu Ponte Scalzi
    OLYMPUS DIGITAL CAMERA
    kościół San Geremia

    OLYMPUS DIGITAL CAMERA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
możemy znaleźć też przyjemne, niezatłoczone kawiarnie

Warto wiedzieć:

CENY: Wenecja jest droga, nawet bardzo. Zwłaszcza w sezonie letnim! Ceny w restauracjach są bardzo wysokie natomiast w supermarketach możemy zaopatrzyć się w cenach podobnych do polskich.

NOCLEG: Tu oczywiście także panuje drożyzna. Szukając noclegu na lipiec (ze sporym wyprzedzeniem), najtańszą opcją była cena 40 euro za łóżko w pokoju wieloosobowym lub za pokój jednoosobowy ze śniadaniem wliczonym w cenę w Casa Caburlotto – oczywiście tę opcję wybrałam i polecam!

DOJAZD: Bilety lotnicze do Wenecji do najtańszych raczej nie należą, ale możecie, tak jak ja, bardzo tanio polecieć do Bergamo i stamtąd za kilka euro (jeśli kupicie bilet z wyprzedzeniem na http://www.trenitalia.com/) dojechać bardzo wygodnym, klimatyzowanym pociągiem.

Reklamy

2 thoughts on “Wenecja – hit czy kicz?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s